Zimuję jak zwykle na lądzie, na bardzo suchym i stałym lądzie, w centralnej części Polski. Czekając na kolejny sezon żeglarski staję się stałą bywalczynią szantbudów, że się tak barwnie wyrażę, choć bardziej elegancko byłoby powiedzieć Klubów Żeglarskich, tudzież Tawern. W każdym razie w klimatycznym, żeglarskim lokalu, wraz z załogą siedzimy przy szantach i piwku. I cóż, płyną wartko „morskie opowieści”, nasze przygody są może małe, ale i tak się nimi cieszymy. Naturalnie snujemy również poważne plany na rok przyszły. Mnie się marzy katamaran, chyba w końcu uda się też zorganizować wypad na morze, a jeszcze ot tak w starym składzie chciałoby się pożeglować. Nie zapominam też o rejsie urodzinowym Przechyłów, ufam, że tradycji stanie się zadość i pożeglujemy z nimi również z okazji 6 urodzin. Takie palcem na wodzie pisane, ale przyjemne myśli. Ahoj!
wtorek, 22 listopada 2011
Zawsze coś :)
Konkursu nie wygrałam, ale czworołapny załogant widnieje na stronie Facebookowej Tawerny Korsarz. Zapisałam się zatem w historii.
piątek, 7 października 2011
Załogant na czterech łapach.
Pewnego razu, gdy cumowaliśmy w porcie Lok w Giżycku zaokrętował się na naszą łajbę załogant na czterech łapach.Co ciekawe zrobił to pod nieobecność naszej ekipy. Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie gdy wracamy z wyprawy na ląd i zastajemy na pokładzie zwinięte w kłębek takie cudo:
Najlepsze w tym mechatym żeglarzu było to, że okazał się wielkim miłośnikiem drapania za uchem i głaskania. Nie narzucał się, zjadł z nami obiad, odpoczął, a potem zniknął tak samo nagle jak się pojawił... Chyba mignął nam jeszcze gdzieś na kei... Taki szczęśliwy znak dla żeglarzy...
P.S. Wysłałam to zdjęcie na konkurs fotograficzny organizowany przez Tawernę Korsarz (www.tawernakorsarz.pl). Miało być zdjęcie jakkolwiek związane z wodą, a do tego mam sentyment.
Najlepsze w tym mechatym żeglarzu było to, że okazał się wielkim miłośnikiem drapania za uchem i głaskania. Nie narzucał się, zjadł z nami obiad, odpoczął, a potem zniknął tak samo nagle jak się pojawił... Chyba mignął nam jeszcze gdzieś na kei... Taki szczęśliwy znak dla żeglarzy...
P.S. Wysłałam to zdjęcie na konkurs fotograficzny organizowany przez Tawernę Korsarz (www.tawernakorsarz.pl). Miało być zdjęcie jakkolwiek związane z wodą, a do tego mam sentyment.
poniedziałek, 3 października 2011
Załoga
Znajomy zażartował sobie kiedyś, że nie ma takiej rzeczy na jachcie, której nie da się wykonać dobrą załogą. Coś w tym jest. Dobra, zgrana ekipa to skarb. I nie chodzi mi tylko o ludzi, którzy się znają i lubią. Bo to, owszem, jest ważne, ale to nie wszytko. W załodze liczą się przede wszystkim umiejętności każdego jej członka. To jak zachowuje się na pokładzie, jak reaguje to co dzieje się na wodzie, jak szybko (i czy wogule) reaguje na komendy, ile ma własnej inicjatywy… No i czy umie się zgrać z resztą załogantów.
Lubię żeglować z osobami, które czują wiatr, którym zarówno sterowanie jachtem jak i praca na żaglach sprawia frajdę. Ja sama gdy trzymam szota to cały czas staram się utrzymywać żagiel w optymalnym ułożeniu do wiatru. Uważam, żeby nie był przebrany albo nie wisiał jak smutna szmata. Część moich załogantów, bezpatentowych, nie zwraca na to wielkiej uwagi i bez komendy ani nie popuści, ani nie wybierze foka. Szkoda. Przyjemniej się pracuje z ludźmi, którzy łapią o co chodzi i są chętni do współpracy, chcą żeglować, a nie tylko pomelanżować na Mazurach.
Doświadczyłam też na własnej skórze, że trzeba jasno trzymać się planu. Dowodzi jedna osoba, ona jest pierwsza po Bogu i choćby podjęła złą decyzję, to nie należy jej negować. Należy reagować. Dwóch kapitanów to pomylony pomysł. Jednak z drugiej strony im więcej osób obeznanych ze sterem tym lepiej. Tylko umówmy się, że ten kto stoi za sterem, ten ma władzę.
Stopy wody pod kilem!
sobota, 23 lipca 2011
piątek, 22 lipca 2011
środa, 6 lipca 2011
Skala Beauforta
Siła wiatru | m/s | km/h | Mm/h | Nazwa | Wpływ wiatru na ląd |
0 | 0,0-1,4 | 0,0-5,4 | 0-2 | cisza | bezruch powietrza |
1 | 1,5-3,0 | 5,5-11,0 | 3-5 | powiew | dym unosi się prawie pionowo do góry |
2 | 3,1-5,0 | 11,1-18,4 | 6-9 | słaby wiatr | odczuwa się powiew, liście drżą |
3 | 5,1-7,6 | 18,5-27,7 | 10-14 | łagodny wiatr | wiatr porusza liście |
4 | 7,7-10,7 | 27,8-38,8 | 15-20 | umiarkowany wiatr | wiatr porusza gałązki, unosi kurz i suche liście |
5 | 10,8-13,8 | 38,9-49,9 | 21-26 | świeży wiatr | wiatr porusza większe gałęzie, gwiżdże w uszach, wyprostowuje duże flagi |
6 | 13,9-13,8 | 50,0-61,0 | 27-32 | silny wiatr | wiatr porusza grube gałęzie, świst na przedmiotach |
7 | 13,9-16,9 | 61,1-73,9 | 33-39 | bardzo silny wiatr | wiatr porusza cieńsze pnie, opór przy marszu pod wiatr |
8 | 17,0-24,1 | 74,0-86,9 | 40-46 | sztorm | wiatr ugina pnie, łamie gałęzie |
9 | 24,2-28,2 | 87,0-101,8 | 47-54 | silny sztorm | wiatr unosi drobne przedmioty, łamie duże gałęzie |
10 | 28,3-32,3 | 101,9-116,6 | 55-62 | bardzo silny sztorm | wiatr łamie i wyrywa drzewka |
11 | 32,4-36,4 | 116,7-131,4 | 63-70 | gwałtowny sztorm | wiatr łamie pnie drzew, spustoszenie |
12 | pow.36,5 | pow.131,5 | pow. 71 | huragan | wiatr niszczy budynki, wielkie spustoszenie |
I Skala Beauforta z przymrużeniem oka, dla piwoszy ;)
siła wiatru | nazwa | opis |
0 | cisza | Żagle zwisają swobodnie, ster radzi sobie sam |
1 | słaby powiew | Żagle zaczynają lekko ciągnąć. Jeżeli poluzujemy wszystkie szoty, ster w dalszym ciągu da sobie sam radę |
2 | słaby wiatr | Żagle żywo łopoczą i łódka dryfuje bokiem na zawietrzną. Szoty trzeba niestety wybrać i złapać za ster. Wypełnianie się żagli powoduje przechył łódki, tak więc skrzynkę z piwem należy schować do kokpitu |
3 | łagodny wiatr | Piwo nie chce już stać samodzielnie, należy je podeprzeć lub trzymać w ręku |
4 | umiarkowany wiatr | Puste butelki taczają się w kokpicie, należy je zablokować na jednej z burt |
5 | świeży wiatr | Wszystkie piwa chłodzone za burtą należy wybrać na pokład |
6 | silny wiatr | Nikt nie powinien być odpowiedzialny za więcej niż jedno piwo (jednocześnie) |
7 | bardzo silny wiatr | Skrzynka z piwem nabiera tendencji do skakania po kokpicie. Należy oddelegować osobnika do siedzenia na niej |
8 | gwałtowny wiatr, sztorm | W dalszym ciągu butelkę może otworzyć pojedyncza osoba. Pojawiają się trudności z trafieniem butelka do ust |
9 | wichura, silny sztorm | Butelkę należy trzymać obiema rękami. Tylko wyćwiczone osobniki potrafią samodzielnie zdjąć kapsel. |
10 | silna wichura, bardzo silny sztorm | Do odkapslowania potrzebne są dwie osoby. Ciężko trafić butelką do ust. Przypadki wybijania pojedynczych zębów |
11 | gwałtowna wichura, gwałtowny sztorm | Piwo ma tendencję do wypieniania się z butelki. Bardzo trudno pić ze względu na łopotanie warg i zębów |
12 | huragan | Wszystkie otwarte butelki wypieniają się. Picie niemożliwe. Zakaz otwierania butelek (tymczasowy) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)