piątek, 7 października 2011

Załogant na czterech łapach.

Pewnego razu, gdy cumowaliśmy w porcie Lok w Giżycku zaokrętował się na naszą łajbę załogant na czterech łapach.Co ciekawe zrobił to pod nieobecność naszej ekipy. Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie gdy wracamy z wyprawy na ląd i zastajemy na pokładzie zwinięte w kłębek takie cudo:


Najlepsze w tym mechatym żeglarzu było to, że okazał się wielkim miłośnikiem drapania za uchem i głaskania. Nie narzucał się,  zjadł z nami obiad, odpoczął, a potem zniknął tak samo nagle jak się pojawił... Chyba mignął nam jeszcze gdzieś na kei... Taki szczęśliwy znak dla żeglarzy...

P.S. Wysłałam to zdjęcie na konkurs fotograficzny organizowany przez Tawernę Korsarz (www.tawernakorsarz.pl). Miało być zdjęcie jakkolwiek związane z wodą, a do tego mam sentyment.

poniedziałek, 3 października 2011

Załoga

Znajomy zażartował sobie kiedyś, że nie ma takiej rzeczy na jachcie, której nie da się wykonać dobrą załogą. Coś w tym jest. Dobra, zgrana ekipa to skarb. I nie chodzi mi tylko o ludzi, którzy się znają i lubią. Bo to, owszem, jest ważne, ale to nie wszytko. W załodze liczą się przede wszystkim umiejętności każdego jej członka. To jak zachowuje się na pokładzie, jak reaguje to co dzieje się na wodzie, jak szybko (i czy wogule) reaguje na komendy, ile ma własnej inicjatywy… No i czy umie się zgrać z resztą załogantów.
Lubię żeglować z osobami, które czują wiatr, którym zarówno sterowanie jachtem jak i praca na żaglach sprawia frajdę. Ja sama gdy trzymam szota to cały czas staram się utrzymywać żagiel w optymalnym ułożeniu do wiatru. Uważam, żeby nie był przebrany albo nie wisiał jak smutna szmata. Część moich załogantów, bezpatentowych, nie zwraca na to wielkiej uwagi i bez komendy ani nie popuści, ani nie wybierze foka. Szkoda. Przyjemniej się pracuje z ludźmi, którzy łapią o co chodzi i są chętni do współpracy, chcą żeglować, a nie tylko pomelanżować na Mazurach.
Doświadczyłam też na własnej skórze, że trzeba jasno trzymać się planu. Dowodzi jedna osoba, ona jest pierwsza po Bogu i choćby podjęła złą decyzję, to nie należy jej negować. Należy reagować. Dwóch kapitanów to pomylony pomysł. Jednak z drugiej strony im więcej osób obeznanych ze sterem tym lepiej. Tylko umówmy się, że ten kto stoi za sterem, ten ma władzę.
Stopy wody pod kilem!

sobota, 23 lipca 2011

A mój anioł ma żagli skrzydła dwa...

Do posłuchania o tym co mi dzisiaj w duszy gra:

piątek, 22 lipca 2011

Zasłyszana wymiana zdań podczas klaru na sąsiednim jachcie:

-Iza! Zamknij Skywalkera, bo będę myła pokład!!!

P.S. Skywalker to o oczywiście Skylight (mówiąc po lądowemu - okienko).

środa, 6 lipca 2011

Skala Beauforta

Siła wiatru
m/s
km/h
Mm/h
Nazwa
Wpływ wiatru na ląd
0
0,0-1,4
0,0-5,4
0-2
cisza
bezruch powietrza
1
1,5-3,0
5,5-11,0
3-5
powiew
dym unosi się prawie pionowo do góry
2
3,1-5,0
11,1-18,4
6-9
słaby wiatr
odczuwa się powiew, liście drżą
3
5,1-7,6
18,5-27,7
10-14
łagodny wiatr
wiatr porusza liście
4
7,7-10,7
27,8-38,8
15-20
umiarkowany wiatr
wiatr porusza gałązki, unosi kurz i suche liście
5
10,8-13,8
38,9-49,9
21-26
świeży wiatr
wiatr porusza większe gałęzie, gwiżdże w uszach, wyprostowuje duże flagi
6
13,9-13,8
50,0-61,0
27-32
silny wiatr
wiatr porusza grube gałęzie, świst na przedmiotach
7
13,9-16,9
61,1-73,9
33-39
bardzo silny wiatr
wiatr porusza cieńsze pnie, opór przy marszu pod wiatr
8
17,0-24,1
74,0-86,9
40-46
sztorm
wiatr ugina pnie, łamie gałęzie
9
24,2-28,2
87,0-101,8
47-54
silny sztorm
wiatr unosi drobne przedmioty, łamie duże gałęzie
10
28,3-32,3
101,9-116,6
55-62
bardzo silny sztorm
wiatr łamie i wyrywa drzewka
11
32,4-36,4
116,7-131,4
63-70
gwałtowny sztorm
wiatr łamie pnie drzew, spustoszenie
12
pow.36,5
pow.131,5
pow. 71
huragan
wiatr niszczy budynki, wielkie spustoszenie

I Skala Beauforta z przymrużeniem oka, dla piwoszy ;)
 
siła wiatru
nazwa
opis
0
cisza
Żagle zwisają swobodnie, ster radzi sobie sam
1
słaby powiew
Żagle zaczynają lekko ciągnąć. Jeżeli poluzujemy wszystkie szoty, ster w dalszym ciągu da sobie sam radę
2
słaby wiatr
Żagle żywo łopoczą i łódka dryfuje bokiem na zawietrzną. Szoty trzeba niestety wybrać i złapać za ster. Wypełnianie się żagli powoduje przechył łódki, tak więc skrzynkę z piwem należy schować do kokpitu
3
łagodny wiatr
Piwo nie chce już stać samodzielnie, należy je podeprzeć lub trzymać w ręku
4
umiarkowany wiatr
Puste butelki taczają się w kokpicie, należy je zablokować na jednej z burt
5
świeży wiatr
Wszystkie piwa chłodzone za burtą należy wybrać na pokład
6
silny wiatr
Nikt nie powinien być odpowiedzialny za więcej niż jedno piwo (jednocześnie)
7
bardzo silny wiatr
Skrzynka z piwem nabiera tendencji do skakania po kokpicie. Należy oddelegować osobnika do siedzenia na niej
8
gwałtowny wiatr, sztorm
W dalszym ciągu butelkę może otworzyć pojedyncza osoba. Pojawiają się trudności z trafieniem butelka do ust
9
wichura, silny sztorm
Butelkę należy trzymać obiema rękami. Tylko wyćwiczone osobniki potrafią samodzielnie zdjąć kapsel.
10
silna wichura, bardzo silny sztorm
Do odkapslowania potrzebne są dwie osoby. Ciężko trafić butelką do ust. Przypadki wybijania pojedynczych zębów
11
gwałtowna wichura, gwałtowny sztorm
Piwo ma tendencję do wypieniania się z butelki. Bardzo trudno pić ze względu na łopotanie warg i zębów
12
huragan
Wszystkie otwarte butelki wypieniają się. Picie niemożliwe. Zakaz otwierania butelek (tymczasowy)

wtorek, 5 lipca 2011

Katamaran

Naszła mnie przemożna ochota spróbowania swoich sił w żegludze katamaranem. Poczytałam  na ten temat i bardzo miło zaskoczyły mnie informacje, że jeśli ktoś dobrze czuje się za sterem klasycznych jednostek, to nie powinien mieś problemu z poprowadzeniem katamaranu. Oczywiście są pewne różnice, które należy mieć na uwadze, generalnie jednak sprawa wygląda nieźle. Ostre przechyły i jazda na jednej płozie okazały się czystą fikcją, gdyż w ten sposób szarżują jedynie skipperzy katamaranów regatowych, zaś wywrócenie tego rodzaju jachtu jest równie możliwe co w przypadku klasycznej jednostki. Nie wiem czy jestem bardziej zawiedziona, czy uspokojona… Ze względu na przechyły, a nie zwrot przez top, rzezc jasna! Będę więc grzebała dalej w temacie. Napaliłam się na taką przygodę, jak to zwykle ja, i jeśli nie w tym sezonie to z całą pewnością w następnym skuszę się na taką żeglarską przygodę. Jako, że moje uprawnienia nie pozwalają (jeszcze) na prowadzenie jachtu po wodach morskich bez nadzoru skupiłam się na poszukiwaniu czarteru na moich kochanych Mazurach. Szybko znalazłam sensownego armatora z flotą składająca się wyłącznie z jachtów tego typu. Będę się zatem dokształcać teoretycznie i w pierwszym możliwym terminie pokuszę się o spełnienie tego żeglarskiego marzenia! Trzymajcie kciuki!

poniedziałek, 4 lipca 2011

Bom ;)

Bom - poziomo przymocowana żerdź, do której przyczepiony jest żagiel. Doświadczony żeglarz potrafi za pomocą bomu opróżnić cały pokład z niewiadomo po co stojących i gapiących się głupio członków załogi.